SL28 i SL34, czyli dlaczego kenijska kawa ma nazwy jak modele sprzętu
Na opakowaniu kenijskiej kawy zamiast nazwy odmiany widnieje SL28 albo SL34. Wygląda to jak oznaczenie części zamiennej, a nie roślina. Historia tych symboli tłumaczy, dlaczego kawa z Kenii smakuje inaczej niż jakakolwiek inna.
SL to skrót od laboratorium
Scott Agricultural Laboratories powstało pod Nairobi w latach dwudziestych XX wieku, w czasach brytyjskiej administracji, jako zaplecze badawcze dla rolnictwa. W latach trzydziestych zespół zajmujący się kawą wziął na warsztat czterdzieści dwa drzewa różnego pochodzenia i przez lata sprawdzał je pod kątem plonu, odporności na suszę i choroby oraz jakości w filiżance.
Wybrane drzewa dostały numery katalogowe z przedrostkiem SL, od nazwy laboratorium. Dwa z nich zrobiły światową karierę.
SL28, dziecko suszy
SL28 wyselekcjonowano w 1935 roku z pojedynczego drzewa należącego do populacji nazywanej Tanganyika Drought Resistant, czyli odpornej na suszę odmiany z terenów dzisiejszej Tanzanii. W jej rodowodzie są też ślady Mokki i Bourbona.
Krzew rodzi mało, jest podatny na rdzę kawową i wymaga pracy. Trzyma się w uprawie z jednego powodu: smaku. To on odpowiada za soczystą, porzeczkową kwasowość, z której słynie Kenia.
SL34, potomek misjonarzy
SL34 wybrano pod koniec lat trzydziestych z drzewa rosnącego na farmie Loresho w Kabete. Drzewo miało w laboratoryjnym opisie adnotację French Mission, bo pochodziło z linii Bourbona przywiezionej na kontynent przez francuskich misjonarzy, którzy zabrali nasiona z wyspy Reunion.
SL34 lepiej znosi deszcze i wyższe stanowiska, daje trochę pełniejsze body i nieco mniej wyostrzoną kwasowość niż SL28. W praktyce obie odmiany rosną obok siebie na tych samych farmach i trafiają do jednej partii, dlatego na paczce zwykle widnieją razem.
Co to znaczy w filiżance
Selekcja z lat trzydziestych miała podnieść plony, a jej prawdziwym dziedzictwem okazał się smak. Połączenie tych odmian, wulkanicznej gleby bogatej w fosfor, dużej wysokości i obróbki mokrej z fermentacją daje profil, którego nie da się pomylić: czarna porzeczka, pomelo, czarny bez, limonka i kwasowość, która wypełnia całe usta.
Nasza Kenia Kirinyaga to właśnie SL28 i SL34 z hrabstwa u stóp Mount Kenya. Piszemy to wprost: nie jest to kawa na start i nie każdemu podejdzie. W ekspresie automatycznym zwykle wychodzi zbyt kwaśno, za to w przelewie pokazuje, po co w ogóle ktoś hoduje kapryśne krzewy dające niskie plony.
Jeśli wolisz łagodniejszy kierunek, prowadzi tam kategoria Łagodne i niekwaśne.
Świeżo palona kawa z naszej palarni
Palimy kilka razy w tygodniu i wysyłamy w ciągu 24 h.
Zobacz nasze kawy